W tym cyklu zapraszam do poznania dzieł sztuki, które moim zdaniem są bardzo wartościowe, ale nie tak bardzo znane. To mój subiektywny przegląd malarstwa, któremu warto przyjrzeć się bliżej.

1. James Abbott McNeill Whistler, Nokturn w błękicie i srebrze, ok. 1871-72.

Dlaczego warto? W tym dziele jest jakiś magiczny nastrój, emanuje spokojem. Mgła otula nadrzeczny, industrialny krajobraz i sprawia, że mniej kojarzy się on z rewolucją przemysłową, a bardziej z baśnią. Jak Whistler to osiągnął? Umieścił wysoko horyzont, przez co cała dolna część obrazu to gładka płaszczyzna rzeki. Użył bardzo mało barw – tylko tytułowych błękitu i szarości. Na pierwszym planie majaczą liście, przypominające bambus. Podpis autora wygląda jak pieczątka z motylem. To wszystko wpływ sztuki… japońskiej. Zachodni artyści XIX wieku oglądali japońskie drzeworyty ukiyo-e i malowali swoje własne obrazy przemijającego świata.

2. Hans Memling, Portret mężczyzny, ok. 1470

Kim jest sportretowany mężczyzna? Nie wiadomo. Jakim był człowiekiem? Skupienie i skierowany w dal wzrok wskazują, że był myślicielem. Wyraźnie zaakcentowana linia szczęki i zaciśnięte usta sugerują, że był zdecydowany i stanowczy. To mistrzostwo Memlinga w uchwyceniu osobowości modela sprawia, że możemy jakieś pięćset lat po jego śmierci próbować go poznać i zrozumieć, mimo że przecież nic o nim nie wiemy.

CPRUtuw

3. Bronzino, Portret karła Morgante, przed 1553. Dlaczego warto? Zobaczcie w jednym z odcinków Architecture is a good idea/off topic

Tags: , , ,