Byłem w położonej na środku syryjskiej pustyni Palmirze pięć razy. Za każdym razem obiecując sobie, że na pewno tam jeszcze wrócę. Teraz już wiem, że będzie to niemożliwe. Wiele z miejsc, które opiszę w tym tekście już nie istnieje, a pozostałe być może niedługo przestaną istnieć. W tym i następnych tekstach chciałbym przybliżyć Wam najcenniejsze zabytki Syrii.

Do Palmiry jedzie się z miasta Homs wąską drogą przez pustynię. Pierwsza rzecz, która przykuwa uwagę, gdy zbliżamy się do miasta to położony na wysokiej górze zamek. Objechawszy tę górę widzimy rozległą równinę usianą antycznymi ruinami, za którymi zielenią się palmy oazy. Ta oaza od setek lat zapewnia wytchnienie podróżnym, dzięki niej Palmira mogła powstać i rozkwitnąć.

Kolumnada przy głównej ulicy Palmiry.

Zwiedzanie Palmiry to zwykle cztery nieodległe od siebie przystanki. Pierwszy to muzeum, które posiadało zbiory wytworzonej w antycznym mieście sztuki. Drugi – świątynia Bela: ogromny zespół świątynny otoczony wysokim murem z niezachowaną kolumnadą. Na środku terenu stał główny budynek otoczony częściowo zachowaną kolumnadą. Cały kompleks był bardzo bogato zdobiony rzeźbiarsko, wiele z tych pokrytych precyzyjnymi ornamentami kamieni przetrwało do naszych czasów. W niektórych miejscach zachowały się na tych ornamentach także polichromie – dając świadectwo, że starożytne świątynie nie były takie, jak sobie je dzisiaj wyobrażamy – dostojnie monochromatyczne – białe lub piaskowe, ale były czasem wręcz pstrokate.

I wreszcie przystanek trzeci – miasto. Hektary ruin z dwiema głównymi ulicami, które podkreślone były kilometrowymi kolumnadami. Kolumnady zdawały się być bezkresne. Dziś możemy sobie tylko wyobrażać, jakie musiały robić wrażenie na wędrujących przez pustynię kupcach na początku naszej ery. W pobliżu skrzyżowania głównych ulic stoi  (częściowo rekonstruowany w XX wieku) teatr – jeden z najlepiej zachowanych antycznych teatrów typu rzymskiego, z bardzo bogatą, architektoniczną dekoracją sceny.

Zwiedzanie Palmiry to niezwykłe przeżycie. Wielkość, jakość zachowanych tam zabytków mogły równać się wspaniałością z Forum Romanum, ale o ile w Rzymie wszystko jest za barierką, sznurkiem, ogląda się pozostałości budowli z czasów cesarstwa z wyznaczonych ścieżek i w ustalonej kolejności, tak w Palmirze można było dowolnie zagubić się wśród kolumn – tych stojących i tych, które od setek lat leżały pokrywając się piaskiem. O ile średniowieczny i nowożytny Rzym traktował starożytne ruiny jak darmowe składowisko materiałów budowlanych, o tyle nad Palmirą nie wyrosło żadne nowe wielkie miasto. Chyba nie istnieje miejsce, w którym można było być bliżej starożytności.

Na koniec dnia zwykle wszystkie wycieczki (nie było ich dużo, Syria jakoś nie stała się nigdy mekką turystyczną) jechały na znajdujący się na górze od strony zachodniej średniowieczny zamek, z którego rozciągał się widok na ruiny, oazę, współczesne miasto Tadmur i otaczającą pustynię.

Widok Palmiry o zachodzie słońca.

W czasie mojej pierwszej wizyty w 2003 roku spokojnie oglądałem stamtąd, jak słońce powoli zachodziło nad górami, a zarysy świątyni Bela, teatru, tetrapylonu i innych palmireńskich budowli ginęły w mroku. Jednak później kierowcy, z którymi jeździłem do Palmiry zawsze pod koniec dnia byli bardzo nerwowi i chcieli jak najszybciej wracać do Homs na nocleg. Powód był niestety niewesoły. Droga prowadząca z Homs do Palmiry miała swój ciąg dalszy – przez pustynię prowadziła do granicy z pogrążonym w wojnie i kolejnych powstaniach Irakiem. W nocy dominowali ponoć na niej przemytnicy, którzy aby nie dać się złapać, jeździli bez włączonych świateł. Strach pomyśleć, co tam się dzieje teraz…

Kolumnada w świątyni Bela.

Łuk rozpoczynający główną ulicę w Palmirze.

Teatr.

Makieta swiątyni Bela.

 

Tags: , ,