W Wenecji wzniesiono kościół, którego fasada nie ma nic wspólnego z religią. Jak to możliwe?

Kluczowe jest to, że ten barokowy, siedemnastowieczny kościół – Santa Maria del Giglio (lub po wenecku Santa Maria Zobenigo) – stoi właśnie w Wenecji. Miasto było stolicą niezależnego państwa – Republiki Weneckiej, która bardzo pilnowała, aby jej demokratyczny ustrój nie został obalony. Obalić ustrój i wprowadzić dyktaturę albo monarchię mogłyby najpotężniejsze patrycjuszowskie rody – tak stało się we Florencji, gdzie rodzina Medyceuszy w ciągu kilku pokoleń z bankierów przerodziła się w dyktatorów Florencji, a później stworzyła nowe państwo – Wielkie Księstwo Toskanii ze stolicą we Florencji, którym tron książęcy dziedziczyli kolejni Medyceusze.

Więc aby żadna rodzina zbytnio nie wzmacniała swojej pozycji społecznej i politycznej zabronione było na przykład stawianie pomników osobom świeckim (z baaardzo nielicznymi wyjątkami).

Weneccy patrycjusze w dobie republiki – owszem – afiszowali się bogactwem budując sobie wielkie i wystawne domy, ale żadnego z nich nie nazwali „pałacem”, ponieważ pałac w Wenecji był tylko jeden: Pałac Dożów – siedziba jej władz. Wielkie domy miejscowej arystokracji nazywano Ca’ – wenecki skrót od włoskiego casa, czyli po prostu dom. Więc niby Ca’ Rezzonico, Ca’ d’Oro, Ca’ Pesaro, Ca; Foscari, to popisy bogactwa, ale w pewnym sensie także weneckiej skromności.

No ale wróćmy do naszej fasady kościoła Zobenigo.

SAMSUNG CSC

Fasada kościoła Santa Maria del Giglio o Zobenigo – czyli NMP od Lilii

Jeśli nie możemy budować prestiżu naszej rodziny za pomocą pomników, to jak pokazać innym wenecjanom, na co nas stać, i jak przysługują się Wenecji nasi krewni i my?

Możemy sobie ufundować wielki nagrobek w prestiżowym kościele. Jeśli pójdziecie do najważniejszych weneckich kościołów jak Frari albo Zanipolo, to zobaczycie tak pompatyczne, wielopiętrowe nagrobki mieszczańskich rodzin, że nasza królewska Kaplica Zygmuntowska wygląda jak ubogi krewny.

Druga opcja, to zbudować cały kościół albo chociaż ufundować jego fasadę. I właśnie to zrobił Antonio Barbaro w kościele Zobenigo. Jego fasada z lat 1668-81 opowiada wyłącznie o fundatorze i jego rodzinie.

Na dole mamy płaskorzeźby ze stylizowanymi planami miast: Zadaru, Korfu, Padwy, Splitu, Rzymu i Heraklionu. To są miejsca, w których funkcje administracyjne i dyplomatyczne pełnił na rzecz Republiki Weneckiej Antonio Barbaro.

Plany Padwy i Rzymu z cokołów kolumn na fasadzie

Wyżej na płaskorzeźbach przedstawione są bitwy morskie, w których wenecką flotą Barbaro dowodził.

Na samym środku fasady stoi dumny jak paw sam fundator. Zwykle w takim miejscu spodziewalibyśmy się pewnie Jezusa albo jakiegoś świętego, a tu nie dość, że osoba świecka, to na dodatek żywa (wtedy)! Wisi nad nim baldachim, który podtrzymują dwa putta, czyli słodkie aniołki. Z boków zaś stoją postacie symbolizujące jego cechy: Honor, Chwała, Cnota i Mądrość. Skoro stoją obok Antonia, bez wątpienia znaczy to, że był on honorowy, cnotliwy, mądry i dokonał wielu chwalebnych czynów. Albo przynajmniej chciał, żeby wszyscy tak myśleli.

copy-barbaro

Oprócz Antonia w niszach pomiędzy kolumnami stoją jego bracia, a całość kompozycji wieńczy wielki herb rodziny.

Nie musimy wiedzieć, kim był Antonio Barbaro, ani czym się zajmował, by móc z tej fasady wyczytać, że dowodził okrętami, pracował w wielu miastach i był pewnym siebie patrycjuszem, któremu nie brakowało ambicji, by zaistnieć w Republice Weneckiej i funduszy, by te ambicje realizować.

SAMSUNG CSC

Pech chciał jednak, że ani Antonio Barbaro, ani żaden z jego braci nie doczekał się potomstwa. Jedyne, co przetrwało z ich wielkiego politycznego i finansowego dziedzictwa to ta fasada.

Zobacz też nasz film o tym, jak weneccy malarze portretowali swoje piękne miasto:

Tags: , , , , ,