.

Wenecja: Podróż przez wystawę "Corpi moderni"

Wiosną 2025 roku w Gallerie dell’Accademia di Venezia odwiedziliśmy fascynującą wystawę „Corpi moderni”, która trwa od 4 kwietnia do 27 lipca 2025 roku. Jeśli w lipcu wybierasz się do Wenecji – koniecznie polecamy ją zobaczyć! A jeśli nie wybierasz się do miasta na wodzie w najbliższym czasie lub czytasz ten tekst później, to mamy nadzieję, że oddaliśmy w nim choć trochę z uda nam się w nim uchwycić esencję jej innowacyjności i sprawić, że poczujesz choć trochę z tej niezwykłej podróży przez dzieje przedstawiania ludzkiego ciała.

Gallerie dell’Accademia to absolutnie kluczowe miejsce na mapie Wenecji dla każdego miłośnika sztuki , goszczące największą i najbardziej znaczącą kolekcję malarstwa weneckiego, obejmującą dzieła od XIV do XVIII wieku. Niezależnie od tego, czy akurat jest jakaś ciekawa wystawa czasowa, czy też nie, warto ją odwiedzić. Znajdują się tu arcydzieła takich mistrzów jak Giovanni Bellini, Giorgione, Tycjan, Tintoretto czy Veronese. Odwiedzenie Accademii to nie tylko podziwianie obrazów, ale także wgląd w historię i kulturę miasta, stanowiący idealne uzupełnienie zwiedzania Wenecji. Jest to zatem obowiązkowy punkt dla każdego, kto pragnie zanurzyć się w splendorze weneckiego malarstwa i jego niezwykłego dziedzictwa.

Co warte wzmianki – stety, niestety – nie jest to muzeum, które pęka w szwach od liczby zwiedzających je turystów , za to w środku, niezależnie od pogody, panuje kontrolowana, przyjemna temperatura. Zatem, szczególnie w okresie letnim, ale także w każdy tłoczny weekend, Accademia daje wytchnienie, odpoczynek i otoczenie najwyższej klasy włoską sztuką.

Ale teraz przyjrzyjmy się wystawie czasowej Corpi Moderni. Ekspozycja odnosi się do percepcji ludzkiego ciała łącząc renesans ze współczesnością – w końcu znów żyjemy w epoce, która ma obsesję na punkcie doskonałości ludzkiego ciała, więc perspektywa sprzed pół tysiąclecia może być nam zaskakująco bliska.

Sala wprowadzająca przedstawia gipsowy posąg mężczyzny, otoczony lustrami, w których możemy się przejrzeć. Ten zabieg wprowadza nas w temat wystawy – przyglądanie się ludzkiemu ciału.

Człowiek Witruwiański!!!

Kolejna sala zawiera znany wszystkim wizerunek Człowieka Witruwiańskiego – rysunek Leonarda da Vinci, o którego sławie świadczy choćby obecność na rewersie włoskiej monety 1 euro. To oczywista gwiazda ekspozycji; do tego rysunku ustawia się kolejka, a każdy z osobna pochyla się nad niezbyt dużym dziełem i wzdycha, czując, że oto uczestniczy w czymś wielkim. Ten patos nie jest tu przesadą – rysunek Leonarda to niezwykle cenny eksponat. Jest przechowywany w Galerii Accademia w Wenecji, ale zazwyczaj z dala od postronnych oczu. Rysunki na papierze są bardzo wrażliwe na światło, więc ich pokazywanie należy do rzadkości i wiąże się ze specjalnymi  arunkami oświetleniowymi, minimalizującymi uszkodzenia cennych rycin. Fakt, że to rysunek mistrza Leonarda, dodaje jeszcze kilku stopni powagi. Człowiek Witruwiański jest pokazywany publiczności niezwykle rzadko, okazja zdarza się raz na kilka lat i wtedy warto z niej skorzystać.

 

A czemu jest tak wyjątkowy?

Bo ilustruje renesansowe poszukiwanie antycznego ideału –  powiazanie człowieka z geometrią. Rysunek powstały w 1490 roku ilustruje koncepcję zawartą w traktacie „O architekturze ksiąg dziesięć” – „De Architectura” starożytnego rzymskiego architekta Witruwiusza, gdzie opisane są proporcje ciała ludzkiego wpisanego w koło i kwadrat – homo ad circulum, homo ad quadratum. Dzieło to zostało ponownie „odkryte” w renesansie za sprawą Gianfresco Poggio Broccioliniego. Ten włoski humanista, dziś powiedzielibyśmy, że miał zajawkę na antyk oraz na myszkowanie w bibliotekach. Podczas pobytu w bibliotece klasztornej w Sankt Gallen w Szwajcarii wydobył z jednej z półek i upublicznił to swoje „odkrycie” tak skutecznie, że uznaje się to za jedno z kluczowych wydarzeń, które zapoczątkowały epokę renesansu choćby w architekturze. Tak więc wszystkie mole książkowe – nie traćmy nadziei! Zanurzanie się w bibliotecznych regałach może przynieść wiekopomne rezultaty!

De humani corporis fabrica

Kiedy opadła już pierwsza fascynacja rysunkiem Leonarda można wreszcie rozejrzeć się po reszcie po całej wystawie i oniemieć z wrażenia, bo jest to intelektualna uczta poparta rysunkami, rycinami, sztychami, olejami takich mistrzów jak na przykład Michał Anioł, Albrecht Dürer, Tycjan, Giorgione czy Giovanni Bellini.

Na wystawie dowiadujemy się, że że w renesansie doskonałym ludzkim ciałem wcale nie był jedynie ten dumnie rozkładający ramiona nagi mężczyzna od Leonarda. W prężnie rozwijającej się anatomii, to ciało kobiety uznawano za najbardziej skomplikowane i warte dogłębnych badań. Ze względu na jego zdolność do noszenia ciąży, przypisywano mu większą złożoność, co uzasadniało wnikliwszą analizę.

 

Strona tytułowa „De Humani Corporis Fabrica Libri Septem”

Tuż obok „Człowieka Witruwiańskiego”, w podstawowym podręczniku renesansowej anatomii na stole anatomicznym ilustrującym stronę tytułową książki leży rozpłatane ciało kobiece, a na nim pochylają się studiujący je anatomowie i studenci. Ten podręcznik to „De Humani Corporis Fabrica Libri Septem” – „Budowa ludzkiego ciała w siedmiu księgach”, którego autor Andreas Vesalius położył ogromne zasługi w badaniach ludzkiego ciała. Poprawił dotychczas obowiązujący starożytny podręcznik anatomiczny Galena i od II połowy XVI wieku to jego siedem ksiąg stało się podstawowym żródłem wiedzy o anatomii.

Na marginesie, bardzo ciekawe jest to w jaki sposób pozyskiwano ciała do analizy – sam Vesalius w traktacie pisze, że kości, na podstawie których powstała księga pierwsza, zostały wykopane z cmentarza, co więcej robił to sam Vesalius pod osłoną nocy na Cmentarzu Niewiniątek w Paryżu. Świeże zwłoki, które służyły jako materiał do rozszerzania wiedzy anatomicznej, to często były ciała przestępców, żebraków, pozyskiwane co najmniej półlegalnie, o ile nie wykradane sprzed pochówku. W notatkach autobiograficznych autor siedmiu ksiąg wzmiankuje także dowiadywanie się od lekarzy o stan zdrowia najciężej chorych pacjentów, śledzenie miejsc pochówków i temu podobne nie do końca szlachetne czyny. Vesalius przeprowadzał sekcje zwłok, zapewne tworzył przy tym własne rysunki, ale także wiele opisywał. Do publikacji zamówił jednak dzieła profesjonalistów, prawdopodobnie byli to członkowie warsztatu Tycjana, którzy stworzyli dokładne odwzorowanie poszczególnych części ludzkiego ciała. Co ciekawe, w książce zachowano niektóre z instrukcji, które Vesalius dawał artystom aby dokładnie odwzorowali dany organ. Na okładce tego monumentalnego dzieła pojawia się sam autor – przeprowadza sekcję zwłok w otoczeniu studentów, innych lekarzy, przedstawicieli szlachty i duchowieństwa, którzy piętrzą się nad nim i patrzą z zainteresowaniem na mistrza. Prawdopodobnie scena ta rozgrywa się w Padwie, gdzie Vesalius prowadził takie wykłady. A kiedy przyjrzymy się dobrze postaci, która leży na sekcyjnym stole, to okaże się, że w tym teatrze anatomicznym główną rolę odgrywa kobieta. Kobiece ciała były trudniejsze do pozyskania do sekcji anatomicznej, były mniej i gorzej opisane. Jednak umieszczenie właśnie tego ciała na stronie tytułowej monumentalnego dzieła pokazuje nowatorskie podejście epoki – świadczy o tym, że Vesalius dążył do pełnego, kompleksowego pokazania ludzkiego ciała, także tajemnic związanych z kobiecą fizjologią.

Michał Anioł, Durer i jeszcze raz Leonardo

Anatomię kobiety w renesansie przedstawiano także w formie makiet – nieduża laleczka leżąca w jednej z gablot być może mogła służyć jako model edukacyjny, obok oglądamy wielowarstwowe przedstawienia w formie rycin.

W tym samym pomieszczeniu można zobaczyć jeszcze jeden rysunek Leonarda. Naprzeciwko Człowieka Witruwiańskiego znajduje się rysunek przedstawiający tors kobiety z najważniejszymi organami. Dookoła rysunku znajdują się charakterystyczne notatki Leonarda – pisane równymi liniami, bardzo estetyczne, ale wcale nie takie proste do odczytania, bo część z nich napisana była w lustrzanym odbiciu.

 

W tej niezwykle interesującej dla wszystkich fascynatów nauk o ludzkim ciele sali możemy przyjrzeć się rysunkom nakreślonym przez dwóch innych mistrzów przełomu XV i XVI wieku. Studium do Sybilli libijskiej Michała Anioła to rysunek, w którym widać jak artysta bada anatomię i proporcje osoby w silnym skręcie tułowia. Także ten rysunek jest niezwykle popularny w historii sztuki i często pojawia się w różnych podręcznikach, w tym najpopularniejszej Anatomii dla Artystów. Ten szkic jest przygotowaniem do namalowania fresku w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie ta poza miała być przeniesiona na dużo większą powierzchnię. Artysta wykonywał wiele rysunków, które służyły wybraniu najlepszego ustawienia i namalowaniu go w taki sposób, który będzie wydawał się naturalny. Nawet dziś podczas nauki rysunku uczniowie często są instruowani żeby przy rysowaniu postaci najpierw naszkicować anatomię – układ kości i mięśni, a dopiero na to nanieść ubranie. Dokładnie takim sposobem pracował także Michał Anioł – na prezentowanym rysunku Sybilli widać jej umięśnione plecy nie przykryte jeszcze zwiewną szatą. Staranność w odwzorowaniu każdego mięśnia powoduje, że patrząc na tę niewielką oprawioną kartę ze szkicownika czujemy wysiłek artysty na drodze do uzyskania monumentalnego dzieła.

Tuż obok Michała Anioła możemy przyjrzeć się grafice Albrechta Dürera. Drzeworyt z końcówki XV wieku przedstawia męską łaźnię i ma ilustrować fascynację Dürera anatomią. W łaźni jest siedmiu roznegliżowanych mężczyzn. Artysta przedstawił postacie w różnym wieku, o różnych sylwetkach, pokazując różnorodność cech jakimi może charakteryzować się ludzkie ciało.

Stężenie mistrzów na metr sześcienny jest tu naprawdę wysokie! Ale przechodząc dalej, emocje nie opadają!

Nie tylko anatomia! 

Ciało to przecież nie jest tylko anatomia, o czym przypomina kolejna część wystawy. Ciało to także tajemnica, emocje, w tym miłość. Z jednej strony postacie Wenus, z drugiej święty Sebastian – mitologia i biblia dostarczały postaci, które dawni artyści mogli malować w formie aktów, nie ryzykując własnej reputacji. Jednocześnie tę warstwę mitologiczną można było wzbogacać o inne konteksty, czasem takie znane tylko artyście i zamawiającemu, czego najlepszym przykładem jest obraz „Burza” Giorgionego, którego metafory do dziś pozostają zagadką.

Kolejna część wystawy jest mniej metaforyczna, a bardziej przyziemna. Cóż, natura ludzka to nie tylko pęd do wiedzy czy górnolotne metafory, które oglądaliśmy na tej wystawie do tego momentu, to także pasje i namiętności – i to zarówno do drugiej osoby, jak i do pielęgnowania własnego wyglądu. Możemy zobaczyć XV-wieczne erotyki – obrazy i obrazki przeznaczone dla bardzo niewielkiego grona osób, często do podziwiania w samotności. Ale także zwyczaje związane z utrzymaniem wyglądu i po prostu modą. Jak na przykład zwyczaj wystawiania przez XV-wieczne wenecjanki włosów do słońca, co miało zapewnić pożądane złociste refleksy. Kobiety zasłaniały przy tym twarze daszkami, bo twarz miała pozostać jak najjaśniejsza, nieopalona.

Żegnając się z „Corpi moderni”, widzimy dwa portrety – młodzieńca oraz starej kobiety. Oba mają swoje drugie dno – zarówno jego, jak i ją można pomylić i nazwać odwrotnie – nią i nim. Pytanie o płeć jest bardzo subtelne, bo tylko pokazuje, jak łatwo i szybko wychodzimy poza granice tego, co uznajemy za typowe. Okres eksponowanej męskości i kobiecości to tylko część długiego życia. Obok portretów wisi lustro, w którym musi przejrzeć się każdy wychodzący. Jakie pytania sobie zada na koniec?

Dziękujemy za przeczytanie tego tekstu!

Jeśli widzisz ten akapit, to znaczy, że prawdopodobnie interesuje Cię sztuka i Wenecja! Dlatego w nagrodę dla dzielnego czytelnika łap kod rabatowy:

LEONARDO

Kod obniża o 20zł cenę kursu „Architektura Wenecji”, w którym możesz rozkoszować się wielogodzinną opowieścią o historycznej architekturze miasta na wodzie, a także znajdziesz bardzo dużo praktycznych porad podróżniczych od nas – wieloletnich długoterminowych bywalców tego miejsca!

Architektura Wenecji

Zobacz największe skarby weneckiej architektury!